AKTUALNOŚCI

        BŁOGOSŁAWIEŃSTWO POKARMÓW        PRZED WIELKANOCNYM POSIŁKIEM

Po zgromadzeniu się przed uroczystym posiłkiem w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, ojciec rodziny lub przewodniczący mówi:

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Wszyscy żegnają się i odpowiadają: Amen.

Ojciec rodziny lub przewodniczący zapala świecę umieszczoną na stole i mówi: Chrystus zmartwychwstał. Alleluja.
Wszyscy odpowiadają: Prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja.

Ojciec rodziny bądź przewodniczący może skierować do zgromadzonych słowa przygotowujące do błogosławieństwa:

Przeżywając radosny czas zmartwychwstania naszego Zbawiciela, gromadzimy się przy świątecznym stole. W tym szczególnym czasie, kiedy nie mamy pełnej możliwości wyrażania naszej radości publicznie, w świątyniach gromadzimy się w kościele domowym. Od wieków Uroczystość Zmartwychwstania związana jest ze wspólnym, świątecznym posiłkiem. Dlatego przygotowaliśmy do błogosławieństwa pokarmy, jakie spożywać będziemy w rodzinnym gronie. Prośmy Chrystusa aby obdarzył nasze serca wzajemną życzliwością.

Ojciec rodziny lub ktoś z obecnych odczytuje tekst Pisma świętego.

Posłuchajmy słów Ewangelii według świętego według świętego Mateusza.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie troszczcie się zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? Co będziemy pić? Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,31ab.32b-33).

Następnie ojciec rodziny lub przewodniczący wypowiada zachętę do wspólnej modlitwy:

W czasie kiedy jest nam dane gromadzić się na wspólny posiłek wielu naszych bliźnich  przeżywa cierpienia związane z epidemią, jaka nas dotyka. Wielu utraciło swoich bliskich. Nie każdy może zasiąść z bliskimi do stołu, tak jak my – pozostają na służbie dla innych. Ich wszystkich polećmy Bogu we wspólnej modlitwie.

Wszyscy wypowiadają modlitwę: Ojcze nasz…

Następnie ojciec rodziny lub przewodniczący wypowiada słowa modlitwy błogosławieństwa:

Panie Jezu, ty w dzień przed  męką i śmiercią poleciłeś apostołom przygotować wieczerzę, w dniu zmartwychwstania zasiadłeś do stołu ze swoimi uczniami. Prosimy Cię pozwól nam z wiarą przeżywać Twoją obecność wśród podczas wielkanocnego posiłku.
Chlebie żywy, który zstąpiłeś z nieba i dajesz życie światu, pobłogosław + ten chleb i wszelkie świąteczne pieczywo na pamiątkę chleba, którym nakarmiłeś słuchających Ciebie na pustkowiu.
Baranku Boży, ty obmyłeś świat z grzechu, pobłogosław + to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę baranka paschalnego i świątecznych potraw, jakie spożyłeś z Apostołami podczas Ostatniej Wieczerzy.
Chryste, nasze życie i zmartwychwstanie, pobłogosław + te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi, mogli się także dzielić wzajemną radością z tego, że jesteś z nami. Otwórz nasze oczy i serca na potrzebujących, cierpiących z powodu panujące epidemii i tych, którzy naśladując Ciebie, służącego potrzebującym, walczą o zdrowie i życie innych. Pozwól nam wszystkim dojść do wiecznej uczty w domu Ojca, gdzie żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Wszyscy: Amen.

 

PROCESJA Z PANEM JEZUSEM 29.03.2020 r.

Słowo kierowane przez Boga do nas podczas każdej Eucharystii, nigdy nie jest przypadkowe, zawsze odpowiada na pytania skrywane w głębi naszych serc. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Jezusie, który jest blisko człowieka, który jest blisko każdego z nas, o Jezusie, który kocha, który płacze ze swoimi, który wskrzesza i który nade wszystko głosi Chwałę Boga Najwyższego.

“Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus, usłyszawszy to, rzekł: “Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”.

Wielokrotnie pewnie w naszym życiu słyszeliśmy tę Ewangelię, ale w obecnie przeżywanym przez nas tak wyjątkowym czasie, Słowa te wybrzmiewają jakoś bardziej dobitnie. Marta i Maria robiły wyrzuty Panu Jezusowi “Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.” Gdybyś tu był… My wiemy, że Bóg jest z nami, zna nasze tęsknoty, obawy, lęki…
Dzisiaj 29.03.2020 r. o godz. 13.00 Kapłani nieśli w Najświętszym Sakramencie ulicą Korczaka, Pana Jezusa, by w ten sposób pobłogosławił wiernych i obudził nadzieję wśród udręczonego ludu. Nasze serca nie zostały obojętne na to Spotkanie. Z radością płynącą z głębi serc, ze łzami w oczach klękaliśmy przed przechodzącym obok nas Panem, wierząc, że wystarczy tylko jedno Słowo, aby uzdrowić nasze dusze, nasze rodziny, nasze domy. Dziękujemy wszystkim tym, którzy otworzyli drzwi swoich domów i serc, dając świadectwo wiary i miłości w Zmartwychwstałego!

Bóg jest Wielki!

ROZWAŻANIE DROGI KRZYŻOWEJ

Przyjacielu, po coś przyszedł?…
Przyjacielu, po coś przyszedł?…
Przyjacielu, po coś przyszedł?…

To Chrystusowe pytanie skierowane do Judasza było ostatnimi słowami Zbawiciela, jakie wypowiedział przed swoim pojmaniem i uwięzieniem. Zanim rozpoczniemy Drogę Krzyżową w tym uświęconym miejscu, stańmy wobec tych słów: Przyjacielu, po coś przyszedł? Dlaczego podjąłeś trud podróży? Krzyż jest zgorszeniem, głupstwem, porażką. Na pewno chcesz iść za zgorszeniem, głupstwem i porażką? Nosimy krzyżyki na łańcuszkach, wieszamy je w domach, szkołach, szpitalach i nierzadko potem pod tymi krzyżami przeklinamy, że coś się nam nie powiodło, że nie poszło po naszej myśli, że ktoś nas odrzucił. Mówimy o krzyżu, śpiewamy o krzyżu, a kiedy przychodzi, często jesteśmy zaskoczeni i oburzeni.

Przyjacielu, po coś przyszedł?
Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu…?
Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu….?
Czy mamy wrócić do domów?

Jezus zapytał kiedyś swoich uczniów: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić? I sam odpowiedział: Kielich mój pić będziecie. Tak powiedział swoim uczniom. Uczniowie dostąpią uczestnictwa w tajemnicy krzyża. Tylko uczniowie. Idźmy więc, za krzyżem. Pokorni, uważni, skupieni. Idźmy na kolejną lekcję miłości.

   STACJA I

     PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Przekonywano kiedyś, że wśród nas najwięcej lekarzy, bo każdy zna się po swojemu na chorobach i ich leczeniu. Ale to błąd. Stokroć więcej wśród nas sędziów. Ktoś zajechał samochodem drogę – to prymityw. Ktoś źle załatwił sprawę – jest beznadziejny. Ktoś ma inne poglądy – jest całkiem bezsensowny. To już nie sądy dwudziestoczterogodzinne. To sądy dwudziestoczterosekundowe. Spojrzenie. Odruch. Wyrok. A Chrystus tak mocno podkreślał: Nie sądźcie! Bo tylko Bóg przenika i zna człowieka. Każde sądzenie brata jest pychą. A pycha ludzka jest tak wielka, że człowiek porwał się, by sądzić Boga. Ślepy Piłat osądzał Syna Bożego. Ten człowieczek chciał sądzić „światłość ze światłości”. Ziarno piasku z dna morza chciało ogarnąć ocean.

Piłat może i starał się uwolnić Jezusa, ale ten tłum tak bardzo domagał się wyroku. Może ktoś mówić: w zasadzie to staram się być chrześcijaninem, ale ten tłum wokół mnie tak głośno krzyczy o antykoncepcji, o eutanazji, o aborcji, o in vitro. Oni tak głośno krzyczą u mnie w biurze, na uczelni, w firmie, że ja milczę i dyskretnie umywam ręce.

Nie umyli rąk, liczni w dziejach ludzkości, uczniowie Jezusa. Od wieków poznaje się ich po czystych dłoniach. Oni, tak jak Chrystus, nie wydali wyroku. Oni go przyjęli.

STACJA II

PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Jezus w swoim nauczaniu wyjaśniał ludziom wiele kwestii, ale nie udzielił odpowiedzi na najbardziej nurtujące człowieka pytanie: dlaczego krzyż, dlaczego cierpienie?
Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś taki krótki wiersz:

Dlaczego krzyż?
Uśmiech.
Rana głęboka
Widzisz,
to takie proste
kiedy się kocha.

Nie zrozumie krzyża egoista, człowiek szukający tylko swoich spraw. Będzie krzyż przeklinał i odrzucał. Zamknięte pozostaną dla niego słowa Zbawiciela mówiące o słodkim jarzmie i lekkim brzemieniu. Nazwie je nielogicznymi.

Dawno temu naukowcy zauważyli, jak małe ptaszki wyruszając w drogę przez morze chwytają w dziób niewielkie gałązki. Dlaczego to czynią? – zastanawiano się. Przecież to utrudnia im lot. Przecież to dla nich poważne obciążenie. Zagadka się rozwiązała, kiedy spostrzeżono, iż te Boże stworzenia, znużone wielogodzinną podróżą rzucają gałązkę na powierzchnię morza, siadają na niej, odpoczywają, a potem kontynuują swoją wędrówkę.

A może nam w życiu bywa tak ciężko, ponieważ nieustannie zabiegamy o to, by było nam lekko?
Ks. Jan Twadrowski napisał jeszcze kiedyś, że krzyż to takie szczęście, że wszystko inaczej…

STACJA III

PAN JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Są trzy takie stacje na drodze krzyżowej, które nazywają się upadek Jezusa. Ale one powinny się nazywać powstanie Jezusa. Bo to, że upadał, to tylko wyczerpanie, zmęczenie mięśni, utrata równowagi. To, że powstał, to czysta miłość.

Dziś świat fascynuje się upadkami człowieka. Ludzie chcą podejrzeć grzech, pokazać grzech. Z detalami, z różnych ujęć. A wszystko w imię przekonania: taka jest prawda, tacy jesteśmy. Księga Apokalipsy mówi, że imię szatana to oskarżyciel, bo on dzień i noc oskarża braci naszych. To on tak mocno koncentruje uwagę ludzi na grzechach i ukazuje je jako mur nie do pokonania. A wszystkie upadki świata, grzech Ewy, Adama, Kaina, wszystkie zdrady, zabójstwa, bluźnierstwa, zbrodnie wszystkich totalitaryzmów, cała obrzydliwość ludzkiej grzeszności jest obmyta jedną kroplą krwi Chrystusa.

To dlatego, że Chrystus wtedy powstał i dźwignął krzyż, dźwignął nasze grzechy, dziś każdy z nas może usłyszeć te najpiękniejsze na świecie słowa: i ja odpuszczam tobie grzechy.


STACJA IV

PAN JEZUS SPOTYKA MATKĘ SWOJĄ

Do Maryi zapewne docierały słowa, które dla każdej matki są najboleśniejsze: twój Syn odszedł od zmysłów. Szatan chciał przeniknąć jej duszę mieczem bolesnego oszczerstwa, że jej Syn oszalał. Ale Ona mocno rozpamiętywała słowa Elżbiety napełnionej Duchem Świętym wypowiedziane przed laty: błogosławiony jest owoc twojego łona. BŁOGOSŁAWIONY. Dobry, prawy, pełen światła. Ona wierzyła Bogu, nawet wtedy, kiedy jej Syn był miażdżony cierpieniem na Drodze Krzyżowej. Nie ratowała Go, nie chciała wyrwać Go z rąk oprawców, ale dała Mu coś więcej: zrozumienie i zaufanie. Ona jedna, tam, w tym tłumie wierzyła, że ta męka wpisana jest w ogrom planów Bożych.

To takie ważne widzieć swego bliźniego w perspektywie zamysłów Stwórcy. Jest tak wtedy, gdy matka zostawia dorosłe dziecko, by mogło spełnić Boże powołanie. Gdy małżonkowie nawet w kryzysie miłości modlą się za siebie. Tak naprawdę syna, córkę, męża, narzeczoną można kochać tylko na Drodze Krzyżowej oddając ukochanego człowieka Bogu.

Abrahamie z góry Moria, Matko siedmiu synów z księgi Machabejskiej, Maryjo z Golgoty uczcie nas czym różni się miłość od uzależnienia.

STACJA V

SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

W ścisłym sensie Szymon Cyrenejczyk nie niósł krzyża. Niósł tylko ciężki kawał drewna. Bo żeby nieść krzyż, trzeba tego gorąco pragnąć, trzeba tego chcieć. Jezus zawsze mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż. A jarzmo Jezusa nie było jarzmem Szymona. To nie była jego sprawa. Żołnierze zmusili go, by je dźwigał. Fundamentem niesienia Chrystusowego krzyża jest nasza zgoda, nasze „tak”. Dlatego każda droga krzyżowa rozpoczyna się od pytania: czy chcesz?

Kiedyś bardzo ciężko chory chłopiec zapytał swoją mamę: Mamusiu, dlaczego mnie tak boli? Kobieta odpowiedziała pytaniem: a gdyby Pan Jezus poprosił cię, byś cierpiał dla Niego, czy zgodziłbyś się? Tak – odpowiedział chłopczyk. No to Cię poprosił.

Bracie i siostro, a gdyby ciebie Chrystus poprosił?

STACJA VI

WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI

Wielu użalało się nad Chrystusem, ale tylko Weronika podeszła, by obetrzeć Mu twarz. Może to ją wspomniał po latach św. Jan, kiedy pisał w swoim liście, byśmy nie miłowali słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Jak łatwo można zagubić chrześcijaństwo we wzniosłej teorii i pięknych sformułowaniach. I to chyba grozi szczególnie ludziom mocno związanym z religią. Charles Peguy napisał kiedyś: Są tacy, którzy ponieważ nie należą do człowieka, myślą, że należą do Boga. Sądzą, że kochają Boga, ponieważ niczego nie kochają. Ewangelia domaga się konkretu. Bo można kochać świat, ludzkość, Kościół i nie kochać nikogo. A gdyby tak usiąść i napisać imiona i nazwiska tych, których kochamy. A potem skreślić matkę, ojca, brata, dziecko, przyjaciela, bo przecież poganie też kochają najbliższych. Ile osób by na tej kartce pozostało? A byłoby tam imię skazańca z Golgoty?

Przed laty w jednej z gazet ukazało się niecodzienne ogłoszenie. Pewien żołnierz, trzymający wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza dziękował w nim nieznanej kobiecie, która w upalny, letni dzień otarła mu pot z twarzy. Wtedy, stojąc na baczność, nie mógł powiedzieć ani słowa. Teraz chciał okazać jej wdzięczność. Ile miłości jest w geście otarcia twarzy bezradnemu człowiekowi. Jezus odnajdzie wszystkich, którzy kiedykolwiek Mu to uczynili.

STACJA VII

DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Nie lubimy, gdy ktoś upada. Wtedy zakłóca ruch, wybija z rytmu innych, trzeba się zatrzymać i go podnosić. Przez takiego kogoś są tylko opóźnienia i brak porządku. Najczęściej przewracają się dzieci, starzy i chorzy. I świat znalazł na nich sposób: aborcję i eutanazję. Świat nie ma czasu dla upadających, guzdrzących się, marudzących, zadumanych. Świat się spieszy. Ma napięty harmonogram. Pędzi do nowego telewizora, zakupu nowej komórki i nowej promocji. Świat kocha postęp i chce, by Kościół też był postępowy i nadążał za szaloną gonitwą. Chce, by Kościół pobłogosławił wszystkie pragnienia i uczynki ludzi, bo skoro czegoś mocno pragną, to na pewno jest to dobre. Niech Kościół nie utrudnia ludziom, nie komplikuje, niech się nie czepia.

Ks. Janusz Pasierb napisał kiedyś: „Każde chrześcijaństwo, zgodne z rozumem, zgodne z naturą, bezbłędne pod względem taktycznym, niewymagające zbyt wiele, będzie musiało się potykać o zesztywniałe zwłoki Skazańca z Golgoty po wszystkie czasy”.

 STACJA VIII

PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Niektórzy płaczą, gdy ich drużyna przegra mecz. Inni płaczą, gdy nie zdadzą jakiegoś egzaminu. Dla kogoś dramatem jest przybrać na wadze, dla innego zarysowany lakier na samochodzie. Wiele mamy problemów i ciągle przybywają nowe. Często nie pamiętamy tego, co opłakiwaliśmy przed rokiem. Jezus przypomina nam rzecz oczywistą, ale jakże często zapominaną: tak naprawdę mamy tylko jeden poważny problem: śmierć i wybór wiecznego potępienia lub szczęśliwości. Tu gdzie teraz jesteśmy, na Jasnej Górze, mnóstwo ludzi wydeptało swoją ścieżkę. Gdzie oni teraz są? Gdzie ich problemy? Martwili się zgubionymi pieniędzmi, rozbitą szybą, kłótnią z sąsiadem. Gdzie są teraz te zmartwienia? Nie pamiętamy często nawet imion naszych pradziadków. Czym oni żyli? Co było ich radościami i smutkami? To samo kiedyś stanie się z nami. Tylko ktoś wyjątkowy pozostawi po sobie znaczącą pamiątkę. Po większości z nas, po latach, nie zostanie nic. I tylko jedno będzie ważne: czy liczyłeś się z Bogiem? Czy kochałeś Go? Czy żyłeś Nim na co dzień?

Czy zadajemy sobie pytania o wieczność kolegi z pracy, koleżanki ze studiów? O swoją wieczność? Ilu z nas potrafi rozpłakać się na tym jedynym ważnym problemem? Cyprian Kamil Norwid napisał:

Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie
Na dnie popiołu gwieździsty diament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

 STACJA IX

TRZECI UPADEK JEZUSA

Trzeci upadek. To mogła być wielka pokusa, by się poddać, by już nie wstawać. Mogła pojawić się myśl: Niech tu już Mnie zabiją, niech się dzieje, co chce. Nie dam już rady. Do tej stacji dochodzi wielu ludzi. Kiedy upadają po raz setny, tysięczny, pogrążając się w uzależnienie od alkoholu, w pornografii, w zazdrości. Wtedy pojawia się myśl: już nie dam rady. Już nie powstanę. Po co się z tego spowiadać, skoro grzech i tak powróci. A przecież się starałem. Odprawiałem rekolekcje i pielgrzymki. Cisną się wtedy na usta słowa rozgoryczonego Piotra: Mistrzu, całą noc łowiliśmy i niceśmy nie ułowili.

Pismo święte mówi: serce ludzkie podobne jest do przepaści. A w tych przepastnych przestrzeniach ludzkiego wnętrza ukryte bywa sprytnie to, co dla człowieka najniebezpieczniejsze – pycha. Ks. Aleksander Fedorowicz powiedział kiedyś: Lepiej jest człowiekowi popaść w grzechy ciężkie niż w stan wszechogarniającej pychy. Dlatego niekiedy na naszej Drodze Krzyżowej przychodzi upadek, z którego już sami nie potrafimy się podnieść. Nasi bliscy już to widzą, znajomi są kurtuazyjnie zaskoczeni, a my stoimy jak nędzarze przed dwoma drogami: pychą i pokorą. Drogami Piotra i Judasza. Błogosławieni, którzy wbrew ludzkiej nadziei – spes contra spem – zdołają wtedy zakrzyknąć: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieć. Jeszcze raz.

Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. Do końca.

STACJA X

PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Oglądali Go, podglądali, podsłuchiwali, wystawiali na próbę. W końcu zdarli z Niego szatę. I nie znaleźli tego, czego szukali. Znaleźli tylko czystą miłość. Tylko prawdę i dobroć. Czystość serca daje odwagę i wolność. Błogosławieni, szczęśliwi są ci, którzy nie lękają się prawdy do dna, do końca. Możecie czytać ich korespondencję, słuchać osobistych zwierzeń, zaglądać w sekretne notatki. Znajdziecie w tym wszystkim tylko życie Bożego dziecka.

Tak wielu ludzi się boi, że się wyda, że się coś okaże, że ktoś wyciągnie na dzienne światło. Co z tym zrobić? Trzeba to ukrzyżować. Utopić w wodzie chrztu. Oczyścić krwią Zbawiciela. Ta droga jest bardzo konkretna: spowiedź, pokuta, wolność. Kto naprawdę umarł z Jezusem, ten nie ma czego się bać. Temu nie są potrzebne szaty tytułów, osiągnięć, nieustannych sukcesów w rywalizacji. On wie, że jego skarbem jest biały kamyk, na którym wypisane jest jego nowe imię. Imię czystego człowieka.

STACJA XI

PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY

Bóg przybity do krzyża. To szokujący, ale i wspaniały znak Jego miłości do nas. Bóg dał się przybić do naszego życia. Tak, żeby nie dało się Go oderwać. Sam mówił: Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Kiedy tylko budzi się dzień, we wszystkich kościołach kapłani wznoszą nad głowami wiernych Biały Chleb i przypominają, że to jest Ciało za nas wydane. Każdego dnia Chrystus czeka, by rozgrzeszać swoje poranione dzieci w kościołach Paulinów, Jezuitów, Kapucynów, Dominikanów, Franciszkanów, Bonifratrów, Redemptorystów. Cały dzień Chrystus jest wyniesiony w monstrancji w Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze. Od setek lat przypomina o swojej miłości w znaku krzyża.

Od wieków Bóg, jakby przybity do tego miasta, dzieli losy z mieszkańcami Częstochowy. Bóg przybity do Polski, do całego świata. Wbity jak hak w tatrzańskiej skale, ratujący tych, którzy odpadają od życia i lecą w przepaść.

Niekiedy ktoś może prosić: Jezu, przytul mnie, obejmij mnie. Ale to dla Niego zbyt mało. On się miłością przybija do naszego życia. Na dobre i na złe. Na nasze zbawienie wieczne.

STACJA XII

PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Gdy Jezus umierał na krzyżu, być może ktoś pomyślał, że szkoda Jego życia. Tak wiele pożytecznych rzeczy czynił, a teraz wszystko skończone. Tyle osób mógł jeszcze uzdrowić, nakarmić, wskrzesić, a jednak został powstrzymany przez intrygę złych ludzi. Wszyscy pamiętali, że kiedy wędrował z uczniami po drogach Palestyny, zawsze ich wyprzedzał, zawsze się śpieszył. A teraz bez tchnienia, bez życia, bez ruchu wisi na krzyżu. A to jednak nie była prawda. On nie dał się zatrzymać. Przekroczył próg śmierci i dalej poniósł swoją Ewangelię nadziei. Kiedy ludzie patrzyli na zmarłego Jezusa, na Jego martwe ciało, On był już w otchłaniach, zwiastując zmarłym wyzwolenie.

Musimy pamiętać, że i my najwięcej czynimy, gdy nasze ciała obumierają w postawie modlitwy, gdy splatamy nasze dłonie w geście błagania. Ludzie będą mówili, że to marnowanie życia. Tak. My musimy zmarnować życie ciągle obumierając dla świata, przekraczając go w wierze, nadziei i miłości.

STACJA XIII

PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY NA RAMIONA MATKI

Można być przy Jezusie, bo potrzebuje się zdrowia i szczęścia. Można być przy Nim, by inni to wiedzieli i podziwiali. Można szukać u Niego sensu dla swego życia lub duchowego ładu i harmonii. Jak bogaty młodzieniec z Ewangelii można prosić Go o receptę na życie wieczne.

Ale w tych wszystkich wypadkach jest się raczej z sobą samym niż z Chrystusem. Być przy Jezusie to przede wszystkim być przy Nim tak, jak Maryja na trzynastej stacji Drogi Krzyżowej. Ona tuli ciało swego Syna, choć On już nie naucza, nie karmi, nie uzdrawia. Został już tylko ból i słowa: koniec, beznadziejność, śmierć. Tu nie pocieszą żadne wspomnienia, nie pomogą żadne marzenia.

Co robić? Jezus na tę stację pozostawił nam słowa: Nie bój się. Wierz tylko. Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

 STACJA XIV

PAN JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY

Aby wejść do świata pełni zbawienia, trzeba tu, na ziemi zostawić wszystko. Dlatego całe życie tracimy: beztroskie dzieciństwo, kolorową młodość, dzieci, które opuszczają dom rodzinny, w końcu musimy zostawić pracę, stracić zdrowie, pożegnać nad grobem przyjaciół. Anna Kamieńska napisała: Dzieje człowieka to kolejne wygnania z wielu rajów, to kolejne zamykanie się za nami bram, bezpowrotnie, na zawsze. Nie ma powrotów. Nigdy.

Ktoś powie: to przerażające. Wszystko zostaje nam zabrane. Czy zabrane? Każdy człowiek ma przed sobą dwie drogi: żebraka i siewcy. Ten pierwszy gromadzi w swoich żebraczych torbach swój nędzny majątek. Torby są wielkie, ciążą mu bardzo, a on nie rozstaje się z nimi nawet na chwilę, choć tak naprawdę to tylko same śmiecie. Ale człowiek może być, jak siewca, który idzie przez życie i hojnie rzuca na pole Królestwa Bożego ziarna swoich talentów, pracy i miłości. Pod koniec życia torba jest pusta. Ale pole zostało obficie zasiane.

Grób Chrystusa to pierwsze ziarno nowego ogrodu życia, a wszystkie cmentarze świata to zasiane pola Nowej Ziemi. Grób Chrystusa jest pierwszym, przy którym słowo koniec ustępuje miejsca słowu początek. Przy nim dziś kończymy drogę krzyżową, ale jutro, o poranku, znowu spotkamy się przy tym samym grobie. Ale będzie to już zupełnie inne miejsce.

ZAKOŃCZENIE

Stacja piętnasta – powrót do domu, spotkanie z najbliższymi, wieczorna modlitwa.
Stacja szesnasta – trudna rozmowa w rodzinie.
Stacja siedemnasta – wizyta u lekarza.
Stacja czterdziesta – śmierć kogoś bliskiego
Stacja setna.
Stacja tysięczna…
Kto nie zna drogi do morza, niech podąża za rzeką.
Niech podąża za krzyżem ten, kto szuka drogi do Boga, do zmartwychwstania, do życia. Amen

 

MODLITWA O ZAPRZESTANIE
ROZPOWSZECHNIANIA SIĘ PANDEMII KORONAWIRUSA

 

Ojcze nasz, pełni ufności prosimy Ciebie,
aby koronawirus nie siał więcej zniszczeń
i aby udało się jak najszybciej opanować pandemię.

Prosimy, abyś przywrócił zdrowie zakażonym
i pokój miejscom, do których koronawirus już dotarł.

Przyjmij tych, którzy zmarli na skutek tej choroby,
pociesz ich rodziny.

Wspieraj i chroń personel medyczny zwalczający wirus,
inspiruj i błogosław tym, którzy starają się opanować sytuację.

Panie Jezu, lekarzu naszych dusz i ciał,
czujemy się bezradni
w tej sytuacji ogólnoświatowego zagrożenia,
ale ufamy Tobie,
udziel nam pokoju i zdrowia.

Matko Boża, chroń nas i opiekuj się nami,
prowadź nas w miłości do Twojego Syna, Jezusa. Amen.

Święty Sebastianie – módl się za nami!
Święty Rochu – módl się za nami!
Święta Rito – módl się za nami!
Święta Rozalio – módl się za nami!
Święty Antoni – módl się za nami!

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny
– zmiłuj się nad nami!
Od powietrza, głodu, ognia i wojny – wybaw nas, Panie!
Od nagłej i niespodziewanej śmierci – zachowaj nas, Panie!
My grzeszni, Ciebie Boga prosimy – wysłuchaj nas, Panie

      

 

Zarządzenie Biskupa Koszalińsko-Kołobrzeskiego dotyczące sprawowania czynności liturgicznych

Zarządzenie zostało wydane w związku z wprowadzeniem nowych zasad bezpieczeństwa przez władze państwowe z dn. 24 marca 2020 r. oraz ze “Wskazaniami Prezydium KEP” z dn. 25 marca 2020 r.

W skrócie:

  • Dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. zostaje przedłużona do odwołania.
  • Msze św. oraz liturgie Triduum Paschalnego sprawowane będą bez udziału ludu.
  • Poza wyjątkowymi sytuacjami nie będzie możliwa indywidualna spowiedź.
  • Ceremonia pogrzebowa ograniczona jest tylko do stacji przy grobie z udziałem najbliższej rodziny. Msza pogrzebowa zostanie odprawiona po ustaniu epidemii.
  • Decyzje o organizacji uroczystości I Komunii św. zostają odłożone do Wielkanocy.

 

Szczegóły:

I. Dyspensa

Z dniem 29 marca br. dyspensa od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. została prolongowana i rozszerzono jej zakres na wszystkich wiernych diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej oraz inne osoby przebywające na terenie diecezji, i obowiązuje aż do odwołania. Serdecznie zachęcam wiernych do duchowej łączności z odprawianymi w kościołach Mszami św., nabożeństwami i rekolekcjami, transmitowanymi za pośrednictwem telewizji, radia i Internetu.

II. Sprawowanie Eucharystii i uczestnictwo wiernych świeckich w sprawowanych liturgiach

Kierując się troską o zachowanie zdrowia wiernych i celebransów, a także celem uniknięcia różnych sytuacji konfliktowych, które pojawiły się już w minionych dniach, po konsultacjach z księżmi naszej diecezji zarządzam, że od 26 marca br. do 11 kwietnia br., celebrowanie wszystkich Mszy św. i Triduum Paschalnego będzie się odbywało bez obecności wiernych świeckich przy zamkniętych drzwiach kościołów.

Jeśli celebracja dotyczy kaplic w klasztorach i domach zakonnych, zarządzam, żeby sprawować w nich liturgię także bez udziału wiernych z zewnątrz.

Wszystkie Msze św. należy sprawować według ustalonego parafialnego porządku Mszy św. Proszę informować wiernych, którzy zamówili intencję o tym, że zamówiona przez nich Msza św. zostanie odprawiona.

Poza czasem celebracji kościoły pozostają otwarte jako miejsca na indywidualną modlitwę, z zachowaniem wymogu, by nigdy nie przebywało w nich więcej niż 5 osób równocześnie. Informację o tym należy wywiesić na drzwiach kościołów, a także przekazać ją wiernym drogą internetową. Zalecam, aby przy wejściu do kościoła umieścić pojemnik z płynem dezynfekującym.

Zapraszam wszystkich – duchownych i wiernych świeckich – do wytrwałej modlitwy we wspólnotach domowych w duchu słów Jezusa Chrystusa: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,19-20).

Szczególnie ważna jest nasza wspólnotowa modlitwa różańcowa o godz. 20.30, połączona z Apelem Jasnogórskim i modlitwą za diecezję, która każdego dnia płynie do Boga z naszych świątyń.

Niech w tej nadzwyczajnej sytuacji rodziny stają się coraz bardziej domowymi Kościołami, tworzącymi rodzinę Kościoła naszej diecezji. Proszę Was, bądźmy razem. Wezwaniem do tej modlitewnej jedności niech będzie głos dzwonów wszystkich kościołów naszej diecezji, które niech rozbrzmiewają codziennie o godz. 20.30.

III. Sakrament pokuty i pojednania

Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 960-961) wyraźnie wskazuje, że w razie niemożliwości fizycznej obecności penitenta stosuje się inne drogi pojednania z Bogiem.

Zawsze, ilekroć istnieje poważna racja i nie ma sposobności wyspowiadania się, wtedy dla usposobienia duszy do stanu łaski, wierny „jest obowiązany wzbudzić akt żalu doskonałego, który zawiera w sobie zamiar wyspowiadania się jak najszybciej”. Katechizm Kościoła Katolickiego w nr 1452 objaśnia, że „żal, który wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany żalem doskonałym lub żalem z miłości. Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe”.

Obowiązkiem duszpasterzy jest wyjaśnienie wiernym przedstawionych możliwości dróg pojednania.

W związku z tym w parafiach nie będzie możliwości skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania w zwyczajnej formie. Jednak w sytuacjach wyjątkowych, wyrazem duszpasterskiej troski będzie umożliwienie skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania tym wiernym, którzy o to osobiście poproszą. Miejscem takiej spowiedzi niech będzie zakrystia, salka parafialna bądź inne odpowiednie do sprawowania sakramentu pomieszczenie. Należy przy tym zachować wskazane środki ostrożności i wzajemnego bezpieczeństwa – penitenta i spowiednika.

Należy bezwzględnie unikać wszelkich nadużyć związanych z sakramentem pokuty i pojednania, jak np. nieuprawnione korzystanie z rozgrzeszenia ogólnego, które na terenie Polski możliwe jest tylko w niebezpieczeństwie śmierci oraz wobec penitentów innej narodowości, z którymi nie można się porozumieć z powodu braku znajomości języka.

Niemożliwa jest spowiedź przez środki komunikacji elektronicznej (np. telefon, komunikator internetowy itp.). Stolica Apostolska nigdy nie zezwoliła na spowiedź przez telefon, a wszystkie dotychczasowe wypowiedzi wyraźnie zakazują spowiedzi „na odległość” i wskazują, że
w przestrzeni wirtualnej „nie ma sakramentów”.

IV. Komunia święta

W wykładni trzeciego przykazania kościelnego („Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą”) Konferencja Episkopatu Polski ustaliła (1985 r.), że okres, w którym obowiązuje to przykazanie, obejmuje czas od Środy Popielcowej do Niedzieli Trójcy Świętej. Ze względu na zaistniałą sytuację usilnie zachęcam wiernych do korzystania
z Komunii duchowej, po wzbudzeniu skruchy i żalu doskonałego.

Dzieci uczestniczące we Mszach św. w pierwsze piątki, także proszę o przyjmowanie Komunii św. duchowej. Rodziców, katechetów i duszpasterzy, którzy prowadzą lekcję katechezy poprzez Internet, proszę o zachęcenie dzieci do modlitwy w te dni.

V. Posługa wśród chorych i osób w podeszłym wieku (np. pierwsze piątki lub soboty miesiąca)

Posługę wśród osób chorych i w podeszłym wieku ograniczam do przypadków niebezpieczeństwa śmierci, z zachowaniem wszystkich wytycznych dotyczących zasad higieny. Przepisy państwowe wykluczają kontakt z osobami przechodzącymi kwarantannę, w związku z tym kapłani nie powinni się do nich udawać, za wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci. Proszę jednak o to, aby otoczyć tych wiernych czułą troską duszpasterską, chociażby telefonując do nich i wyrażając duchową łączność.

VI. Zalecenia dotyczące kapelanów szpitali

W związku z tym, że w szpitalach przebywają osoby w stanie ciężkim bądź zagrożenia życia, proszę kapelanów będących pracownikami szpitali, o szczególną posługę sakramentalną wobec ciężko chorych i konających, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności higieniczno-sanitarnych oraz ustaleń z ordynatorami oddziałów. Wszystkie wydane wcześniej zalecenia obowiązują nadal.

VII. Opieka duszpasterska nad osobami starszymi i samotnymi

W obecnej sytuacji należy otoczyć szczególną troską osoby starsze, samotne, niepełnosprawne oraz chore, przebywające w swoich domach, zachowując wszelkie środki ostrożności. Pomoc ta powinna być udzielana jedynie przez osoby dorosłe. W diecezji działają, na ten moment już
z dużym doświadczeniem, wolontariusze oferujący pomoc przy zakupach czy innych sprawach dnia codziennego. W tym celu proszę kontaktować się z Ośrodkami Pomocy Społecznej, które oferują pomoc. Caritas diecezjalna i Caritas parafialna także może wesprzeć osoby potrzebujące szczególnej opieki, w tym celu proszę o kontakt z Dyrektorem Caritas.

VIII. Pogrzeb

Mszę żałobną z udziałem wiernych należy odprawić, gdy ustanie stan epidemii, po ustaleniu terminu z rodziną zmarłego. Obrzędy pogrzebu ograniczamy wyłącznie do stacji przy grobie z udziałem najbliższej rodziny, w liczbie nie większej niż 5 osób. W obecnej sytuacji nie ma również możliwości gromadzenia się na tradycyjnej wspólnotowej modlitwie różańcowej w gronie sąsiadów i znajomych w kościołach, kaplicach, a tym bardziej w domach. Pozostaje modlitwa rodzinna.

IX. Uroczystość Pierwszej Komunii św.

Wszelkie decyzje, wobec tak dynamicznie zmieniającej się sytuacji, dotyczące I Komunii św., zostaną podjęte w po Wielkanocy. Duszpasterzy zachęcam, by byli w stałym kontakcie (telefonicznym lub e-mailowym) z rodzinami dzieci komunijnych i wsłuchiwali się w ich opinie.

X. Triduum Paschalne

Szczegółowe zasady dotyczące celebracji Wielkiego Tygodnia i Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego wraz z oktawą zostaną podane w osobnym dokumencie.

XI. Komunikacja z wiernymi w parafiach

Zachęcam do tego, aby kontaktować się ze swoimi wiernymi we wszystkie możliwe sposoby komunikacji (Internet, telefon). Jest to najlepszy sposób na prowadzenie duszpasterstwa w tym trudnym czasie.